|
wtorek, 12 kwietnia 2011
Witam wszystkich czytelników i czytelniczki. Długo byłam nieobecna, jednak nie zapomniałam o Was, wręcz przeciwnie, czas ten spędziłam na przemyśleniach dotyczących projektu mojej nowej strony, którą będziecie mogli/mogły odwiedzać. Okres ten poświęciłam również na zgłębianie wiedzy na temat makijażu i doskonalenie swoich umiejętności. Efekty mam nadzieję już niedługo znajdą się we wpisach. Póki co zapraszam na wpis dotyczący najnowszych trendów w makijażu.
Moja nowa strona: www.makeupyourworld.pl
wtorek, 08 lutego 2011
Witam Was ponownie, dzisiaj kontynuacja poprzedniego wpisu dotyczącego recenzji używanych przeze mnie kosmetyków. Na czym to stanęliśmy? Aaaa no tak na maseczkach. Przyznam się, że dopiero od niedawna tak naprawdę zaczęłam dbać o skórę pod oczami, nigdy bardzo nie skupiałam się na niej, nie rozpieszczałam jej i nie poświęcałam zbytniej uwagi ;) Teraz widzę jaki wpływ na skórę pod oczami ma jej odpowiednie nawilżanie. Mimo mojego niezbyt zaawansowanego wieku już posiadam w swej kolekcji kilka zmarszczek mimicznych pod oczami. Szczerze mówiąc to moja zmora, na dodatek moje oczy często są podsinione lub zaczerwienione. Przy którejś z kolei wizycie w drogerii trafiłam na serię maseczek pod oczy z DERMIKI. Zdecydowałam się wypróbować FILL & GO i LIFT & GO. Nazwy całkiem zabawne, tu wypełnimy tam podniesiemy i spojrzenie całkiem nowe. Uwielbiam te maski, tym bardziej że ich koszt nie jest wysoki, za 3 maseczki zapłaciłam ok. 9 zł z tym że zawartość jednego opakowania wystarcza mi na kilka razy. Najczęściej nakładam je na noc (maks. 3 razy w tygodniu) i zostawiam aż do rana. Skóra wokół oczu jest gładsza, mniej napięta i lepiej nawilżona. Dzięki temu też lepiej wchłania się nakładany rano korektor pod oczy. Na dodatek wersja FILL & GO rzeczywiście wygładza nieco zmarszczki, nie jest to efekt jak po botoxie ale dla mnie wystarczający:) Maseczki świetnie się sprawdzają przed wyjściem na imprezę. Nakładam je na 15 minut przed nałożeniem makijażu. Bardzo dobrze jest trzymać je w lodówce i nakładać chłodne co wzmocni efekt zmniejszenia opuchniętej i zaczerwienionej skóry. Maseczki dostają ode mnie 5:)
Kolejnym kosmetykiem jest nawilżający żel do mycia twarzy Lirene. Żelu tego używam od kilku miesięcy i to jest moje 4 opakowanie. Biorąc pod uwagę, iż używam go codziennie rano i wieczorem jedna tubka wystarcza mi na max 3 tygodnie. Żel ten jest bardzo łagodny i skuteczny w zmywaniu makijażu. Przeznaczony jest do cery mieszanej, zatem idealny dla mnie. Jego niepodważalną zaletą jest to, iż można nim myć również oczy i ich okolicę. Zupełnie nie podrażnia i nie szczypie w oczy. Po umyciu nim twarzy skóra nie jest ściągnięta i się nie świeci, co zdarzało mi się po użyciu innych tego typu kosmetyków. Żel nie pieni się przez co może wydawać się mniej wydajny. Zawiera on wyciąg z lipy oraz glicerynę. Opakowanie kosztuje od ok. 15 do 18 zł w zależności od miejsca zakupu. Moja ocena to 5 minus ze względu na to iż muszę go kupić dwa razy w miesiącu :P ponieważ nie starcza na dłużej.
Teraz przejdźmy do następnego mojego odkrycia. Mydło Ziaja zauważyłam u siostry w łazience przy okazji jednej z wizyt u niej. Odrazu przykuło moją uwagę, bo na tle innych kosmetyków opakowanie zdecydowanie wyróżniało się co do koloru i rozmiaru:) Wpuściłam zatem kilka kropel do wanny i przeniosłam się w jakieś zupełnie inne miejsce, a to wszystko dzięki zapachowi pomarańczy, jest bardzo świeży i taki energetyzujący. Kosmetyk mocno się pieni i lekko zabarwia wodę. Do tego mydło lekko nawilża skórę i pozostawia na niej delikatny zapach. Dla mnie bomba. Kolejną zaletą jest cena, butelka o pojemności 500 ml kosztuje jedyne 6 zł. Daję mu 4, a to ze względu na to że mógłby bardziej nawilżać.
Następna zdobycz to zakup z ostatnich 3 tygodni. Mam słabość do lakierów do paznokci i muszę się pilnować przy wizycie w drogerii by nie kupić kolejnego. Posiadam ich sporą kolekcję i niestety, niektórych używam tylko raz lub dwa bo nie spełniają moich oczekiwań. Tym razem padło na markę VIPERA. Jako pierwszy z kolei wypróbowałam lawendowy z serii Ever lasting. Za pierwszym razem popełniłam błąd ponieważ nałożyłam go na odżywkę z Sally Hansen i już po kilku godzinach odpryskiwał i przez to jakoś się do niego zraziłam. Drugi w kolorze czekoladowego budyniu z serii Reation Professional sprawdził się zdecydowanie lepiej. Poprawki musiałam nanieść na trzeci dzień, dla mnie to i tak sukces. Nadal poszukuję lakieru który będzie się stopniowo ścierał a nie odpryskiwał, a wiem że takie istnieją bo kiedyś marka Bourjois miała podobne w swojej ofercie.
Pozdrawiam I_Lady:*
niedziela, 06 lutego 2011
Witam moich czytelników po dłuższej przerwie. W tym wpisie miałam zamiar zamieścić makijaż karnawałowy, jednak zabrakło na to czasu. Makijaż ten zamieszczę na pewno, jednak mogę już nie zdążyć z tym w karnawale ;p
Zaczniemy od lewej. W ostatnim czasie zainteresowałam się makrą Benefit. Zainteresowanie to pojawiło się przy okazji oglądania filmików różnych Youtube’owiczek używających różu czy brązera tej właśnie marki. Mając na uwadze zawartość portfela odrzuciłam opcję kupna kosmetyków tej firmy w znanej wszystkim drogerii Sephora. Uważam, że ceny te są wygórowne w stosunku do tego ile możemy zapłacić za te same produkty w sieci. Zrobiłam zatem dogłębną analizę różnych sklepów internetowych i zdecydowałam się na zakup na allegro. Na początek pokusiłam się na zakup zestawu, w którym są dwa róże i brązer. Zestaw ten nazywa się Powder Pop. W Drogerii jego cena wynosi ok. 120-130 zł. Ja zapłaciłam za niego 50 zł razem z kosztami przesyłki. Nie wybrałam go przypadkowo. Zawiera on słynnego Coralistę, róż o brzoskwiniowym odcieniu oraz bladoróżowy Dandelion. Muszę przyznać, że jestem z tego zestawu bardzo zadowolona. Produkty są wydajne, opakowanie jest poręczne (i do tego ładne ;) i zawiera przydatny pędzelek. Szczególnie do gustu przypadł mi wspomniany już Coralista, który pasuje do mojego typu urody i który nadaje świeży wygląd mojej skórze. Dandelion nakładam na sam szczyt kości policzkowej. W mojej ocenie zestaw zasługuje na 5.
Następnym kosmetykiem jest podkład Max Factor Lasting Performence. Na początku zakupiłam odcień nr 102. Po jakimś czasie jednak dokupiłam odcień w numerze 100, ponieważ ten poprzedni wydał mi się za ciemny. Po zmieszaniu tych dwóch uzyskuję odcień idelany dla mojej skóry. Niestety muszę Was uprzedzić, że odcienie 100 i 101 (bo od takich zaczyna się numeracja) są raczej niedostępne w sklepach. Podkład o numerze 100 zakupiłam zatem na allegro. Razem z kosztami przesyłki zapłaciłam 40 zł. Podkład ten, jak sama nazwa wskazuje, ma mieć “przedłużone działanie”. Jest to podkład dość mocno kryjący, zatem należy uważać z jego aplikacją. Za duża ilość naniesionego kosmetyku spowoduje uzyskanie efektu maski. Z tym związana jest jego kolejna zaleta, jest wydajny. Dodatkowo podkład ten ukrywa niedoskonałości mojej cery (zaczerwienienia, wypryski) oraz działa matująco (lecz nie na długo). Istotną kwestią jest również łatwość jego aplikowania. Kosmetyk ma konsystencję płynno-kremową i nie wchłania się zbyt szybko, co dla mnie jest akurat zaletą. Podkład ma bardzo delikatny, przyjemny zapach, czego nie można przypisać innym podkładom. Biorąc pod uwagę wszystkie jego zalety mimo to polecałabym go tylko na jesień i zimę, na lato może być zbyt ciężki. Podkład, jak wskazuje producent, stworzony jest dla każdego rodzaju cery, ja jednak odradzałabym go osobom posiadającym cerę suchą. Moja ocena dla niego to 4+. Nadal poszukuję ideału ;)
Teraz czas na akcesoria. W ostatnim czasie zakupiłam wiele pędzli uzupełniając moją kolekcję. Ten jednak zasługuje na wyróżnienie ze względu na to, iż cały czas mam go przy sobie;) Pędzel ten wydany został przez markę Essence i kosztował mnie jedyne 9 zł. Jego włosie jest syntetyczne, ale wyjątkowo miękkie i delikatne. Bardzo wygodnie nakłada się nim róż lub brązer. Odrazu zaznaczam, że pędzel (jak na zdjęciu) nie jest na końcu różowy ze względu na moje używnie, po prostu włosie jest ufarbowane na taki kolor:) Przyznaję mu 5.
Na dziś to wszystko. Opis kolejnych kosmetyków w następnym wpisie. Zachęcam do zaglądania i komentowania. I_Lady ps. Aaaaa zdjęcia mojej roboty :D
niedziela, 23 stycznia 2011
Witam wszystkich czytelników! Po troszkę dłuższej przerwie spowodowanej małymi problemami z internetem, zamieszczam kolejny wpis z serii makijaży dziennych. Dzisiejsza propozycja powstała na prośbę Karoliny. Zaproponowany makijaż, jest idealny dla blondynki o niebieskich lub zielonych oczach. Mając na uwadze, fakt iż Karola pracuje w dziale marketingu, mogłam pozwolić sobie na zastosowanie mniej standardowych barw, niż w klasycznym makijażu dziennym. Jednocześnie wiedząc, że Karola ma bardzo mało czasu by stać rano przed lustrem i tracić cenne minuty na robienie makijażu starałam się, by propozycja ta ograniczała się do minimalnej ilości kroków. Do makijażu wykorzystałam:
Pierwszym krokiem jest nałożenie na górną powiekę żółtego cienia.
Następnie w zewnętrznym kąciku nakładam intensywny granatowy cień. Po jego nałożeniu rozcieram.
Żeby nadać większej głębi w tym samym miejscu, rozcieram ciemniejszy granatowy cień.
Ten sam cień rozcieram na dolnej powiece.Pozostałą część powieki oraz linię wodną maluję, miękką biało-róźową kredką, dzięki temu oko będzie bardziej „otwarte” i uzyskamy bardziej świeży look.
Uwieńczeniem makijażu jest pomalowanie rzęs oraz zaznaczenie brwi. Pod łukiem brwiowym nakładamy jasny beżowy cień, co dodatkowo wzmocni efekt świeżego spojrzenia.
Usta proponowałabym lekko zaznaczyć naturalnym kolorem błyszczyka, może to być odcień beżowy. Policzki natomiast muskamy różem wyglądającym jak naturalny rumieniec.
Tak jak w poprzednich makijażach, aby z przedstawionej powyżej propozycji stworzyć wersję wieczorową, dodałem dwa kolejne kroki. Górną oraz dolną powiekę obrysowuję fioletową kredką, i następnie nakładam na nią bardzo intensywny fioletowy cień. Który kontrastował będzie idealnie z zieloną tęczówką oka, jaką posiada Karolina. Fioletową kredką zaznaczam również część linii wodnej. W tym przypadku można nałożyć bardziej intensywny błyszczyk w kolorze różowym. Voila!
Zapraszam wszystkich do komentowania:D Karolciu mam nadzieję, że Ci się spodoba pozdrawiam Zapowiedź: W następnej odsłonie zobaczycie makijaż karnawałowy w odcieniach fioletu.
|
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Tagi
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||