Wpisy z tagiem: wakacje
wtorek, 19 października 2010
Witam wszystkich Dziś długo (lub mniej ;p) wyczekiwany wpis dotyczący mojego jakże odległego już w czasie pobytu na Sycylii. Jeśli zwróciliście już uwagę na tytuł wpisu to wiecie dlaczego wybór pierwszego tak dalekiego wyjazdu padł właśnie na Włochy. Ja po prostu uwielbiam, kocham makaron. W każdym kształcie i prawie w każdym (włoskim) wydaniu ;). No może oprócz takiego z kalmarami. Wyobrażając sobie mój wypoczynek zawsze widziałam siebie we Włoszech, wystarczyło tylko wybrać konkretną destynację kierując się ważnymi kwestiami: - dostęp do wody, plaże, - wilekość miasta (nie za duże i nie za małe), - miasta sąsiadujące, - atrakcje turystyczne, - zaplecze gastronomiczne :D - święta, ważne wydarzenia. Po analizie ofert dostępnych w biurze podróży wybór padł na Taorminę (nieco póżniej dowiedziałam się że jest to jedno z najdroższych i raczej luksusowych miejsc na wyspie). Termin wyjazdu: wrzesień (7 dni). Należę do osób, które preferują takie podróże poza sezonem, by uniknąć zbędnych tłumów (to nie na moje nerwy). Muszę przyznać, że Taormina mnie zachwyciła swoim pięknem, to coś nie do opisania. Choć trochę postaram się Wam przybliżyć to miejsce. Samo centrum miasta tzw. Taormina Górna położona jest ok. 250 m.n.p.m. Można tam dojechać samochodem, skuterem (ale to raczej odradzam) lub kolejką linową (7 euro w dwie strony). Podróż kolejką zajmuje dosłownie 3-4 minut i na dodatek podczas jazdy można podziwiać przepiękny widok na zatokę. W mieście zachowała się większość późnośredniowiecznej zabudowy. Przy głównej ulicy stoi ciąg zabytkowych palazzi oddzielonych od siebie pięknymi, wąskimi alejkami lub małymi, zdobionymi kwiatami placykami. Znajdują się tutaj też trzy piękne ogrody z niesamowitą roślinnością (z jednego z nich jest przepiękny widok na Etnę). Po Toarminie można spacerować przez wiele, wiele godzin a i tak nie zobaczy się wszystkiego, bo człowiek przecież musi zatrzymać się przy urokliwych knajpkach, by napić się schłodzonego wina czy miejscowego piwa (które zresztą okazało się bardzo smakowite). Co do zakupów nie nastawiałam się na nie szczególnie wiedząc jak mniej więcej może wyglądać rzeczywistość strefy euro w tej strefie geograficznej:) I pomyliłam się, było o wiele drożej;p Przy głównym deptaku znajdziecie sklepy najdroższych marek: Chanel, Dior, Swarovski, Stefanel, Gucci, Lacosta, Mexx i wiele innych. Jednocześnie znajduje się tutaj wiele sklepików i stoisk z miejscową ceramiką, najwięcej jest ich na ulicy prowadzącej do Teatro Greco. Wieczorem i nocą miasto tętni życiem, w zasadzie jest ono bardziej zaludnione niż za dnia, a główna ulica zmienia się w wybieg mody (do dziś nie wiem jak te kobiety w 10 cm szpilkach dawały radę;p). W powietrzu unosi się zapach pysznego jedzenia i wina. Co chwilę słychać muzykę wydobywającą się z różnych zakątków miasteczka. Każda uliczka czy to w dół czy w górę kusi swoim klimatem. Podczas wieczorów w mieście upatrzyliśmy sobie jedną knajpkę, nie pamiętam dziś jak brzmiała jej nazwa, ale była zaraz obok pubu O'Seven. Knajpka bardzo mała, ale latem większość miejsc zajmowana jest i tak na zewnątrz. Siedziska poustawiane są na schodach, przy stolikach stoją urokliwe lampiony, rzucające światło na obrazy miejscowego artysty poustawiane to tu, to tam. Atmosfera niepowtarzalna. W tym muzyka na żywo i profesjonalna, sympatyczna obsługa (mówiąca po angielsku na dodatek-co rzadkie w tym miejscu jak się okazało). Posiłków akurat tutaj nie miałam okazji skosztować, bo byłam już po kolacji w hotelu, ale sam widok dań i zapach wystarczył by wiedzieć, że musiały być smaczne. No dobra to tyle opisówki nie chcę Was zanudzać. Teraz kilka istotnych miejsc, które powinniście odwiedzić będąc na Sycylii nad zatoką Taorminy: - wioska Castelmola (wyrabiają tu pyszne wino o aromacie migdałowym) - miasteczko Letojanni (przy plaży znajdują się knajpki serwujące pyszne pasty i sałatki) - miasteczko Giardini - Naxos (tańsze od Taorminy, ale również urokliwe) - wyspa Isola Bella (tzw. piękna wyspa) - Teatro Greco (wykuty w skałach na zboczu, z którego rozporciera się widok na Etnę) Warto spróbować: - pasty wszelkiego rodzaju, mnie najbardziej przypadło do gustu Spaghetti alla Carbonarra i Quatro Formaggi, - Gnocchi z krewetkami w ostrym sosie pomidorowym z czosnkiem (podają w knajpce Shelter), - ryby miecznik (miejscowy przysmak, ma naprawdę pyszne mięsko i zero ości), - Pizzy (z czym tylko zapragniecie, najważniejsze jest to, że wszystkie składniki są bardzo świeże i nie ma problemów z doborem rozmiarum, jest tylko jeden) - wina (leje się strumieniami) - piwa (bardzo dobre piwo Messina) - espresso - capuccino - wszelkich miejscowych deserów (ile zmieścicie;p). Kilka faktów: - Włosi są głośni, szczególnie włoskie dzieci, - Włosi to chaotyczni kierowcy ;), - będą Cie brali za Rosjanina, masz to jak w banku, - brudne okolice autostrad (nie sądziłam że tam może być aż tak brudno), - nie mówią tam po angielsku (jedyne wyrażenie które mają opanowane do perfekcji to "it is good?" i nie daj Boże powiedz "no" i tak reszty nie zrozumieją :), - swoich traktują lepiej (wręcz obskakują włoskich turystów), - są rozśpiewani i roztańczeni (to akurat duży plus), - Włoszki często nadużywają różu i pomadki (choć zdarzają się i te które potrafią to wyważyć), - Włosi uwielbiają adidasy z podeszwą dodającą im wzrostu (najwyższe które widziałam miały podeszwę grupości ok 10 cm przy pięcie) Kilka kosmetycznych rad: - woda w morzu jest tu bardzo zasolona (przez to jest większa wyporność), nie wpływa to dobrze na skórę i włosy, pamiętajcie zatem żeby uzbroić się w nawilżający balsam i odżywkę do włosów. - w okresie w którym ja byłam na wyspie było jakieś 30 stopni. Odczuwalna temperatura była oczywiście większa. Nie zapomnijcie zatem o rzeczach, które pomogą Wam przetrwać w takich warunkach: krem z filtrem, balsam do ust, bibułki matujące (ja po prostu przykładam od czasu do czasu zwykłą chustęczkę by zmatowić skórę), okulary przeciwsłoneczne, które orchonią delikatną skórę wokół oczu. - rada mniej kosmetyczna - tam też są komary, przekonałam się o tym na plaży przy wieczornym piciu wina ;p, dlatego weźcie ze sobą koniecznie coś co je odstraszy. Jak zobaczycie na zdjęciach mam związane włosy, a to dlatego że w tych warunkach pogodowych nie potrafiłam wytrzymać w rozpuszczonych. Tak było mi po prostu wygodniej. Krótki reportaż: w oczekiwaniu na odprawę :)
Widok z naszego tarasu
wersja by night
Wizyta w sąsiednim miasteczku (Letojanni)
Jeśli jesteście kocimi freakami - jak ja - to będziecie zadowoleni. Na Sycylii jest mnóstwo kotów różnego ciekawego umaszczenia.Tego spotkałam w Letojanni.
Taormina
Birra Messina
Taormina wieczorem. Zaraz obok była knajpka, w której w weekendy zawsze grali muzycy, coś cudownego.
Dziękuję Wam że jeszcze raz mogłam wrócić do tej wyprawy, to była niesamowita przygoda. Oby takich więcej.
|
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Tagi
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||